poniedziałek, 3 września 2012

When the holidays ends...

       .
       Nie wiem czemu tak się stało, że przez 3 tygodnie nic tu nie napisałam. Nie zapomniałam przecież o blogu. Myślałam o nim codziennie, o tym, że chce, że mam co napisać ale nie potrafię usiąść i napisać. Trudno.
 Teraz muszę zająć głowę nauką, która już za moment spadnie na mnie jak grom z jasnego nieba. To ostatnia klasa gimnazjum, więc chcę, muszę dobrze się uczyć. I to nie jest kolejne postanowienie jak w przypadku 8 poprzednich lat mojej edukacji. Nie. Teraz to już dla mnie jest bardzo ważne, bo chcę się dostać do dobrego liceum na profil, który mi pasuje. Muszę też dobrze napisać egzamin.
 Wakacje się skończyły. W najmniej odpowiednim momencie. Dopiero teraz zaczęło się u mnie coś dziać ;P Choć w większości to były przyjemne rzeczy, był też niezbyt fajny moment. Ale to sprawa między mną, O i P.

Nie wiem od czego zacząć. Czy najpierw napisać o tych momentach dopiero co minionych czy tych już dawno przetrawionych :D Chyba o tych świeższych, póki dobrze pamiętam :)
W piątek Martyna z jej bratem Konradem urządzili imprezę na plaży. Pomijając fakt, że miał być tłum ludzi było cudownie. W gronie najbliższych koleżanek, przyjaciółek i kilku nowych znajomych czułam się fantastycznie. Atmosfera była przesympatyczna, nawet gdy zapadała chwilowa niezręczna cisza :D lub gdy padał deszcz. Chętnie bym to powtórzyła. Zdecydowanie ta impreza umiliła mi ostatnie dni błogiej laby ^^

W zeszłym tygodniu spotkałam się z moją tak naprawdę chyba pierwszą koleżanką :D Ponieważ znam ją odkąd pamiętam :P Z Anią w dzieciństwie, gdy tylko przyjeżdżałam do babci, ciągle się bawiłyśmy. Były też takie lata, że się nie lubiłyśmy. Ale tak właściwie nie pamiętamy dlaczego. No i spotkałyśmy się po jakiś 2 lub 3 latach nie rozmawiania. Pamiętam, że wtedy gdy już byłam u babci to ona była u swojej. I powiem wam, że to cudowne uczucie, tak pogadać po kilku latach. I zaskoczona byłam też tym, że czułam się w jej towarzystwie swobodnie ^^

Przedostatni tydzień sierpnia spędziłam u babci. Na początku myślałam, że raczej nic prócz przegrabianiem siana  czy spędzaniu czasu z książką w ręku nie będę robić. Ale jednak koledzy mnie codziennie wyciągali na dwór :) Później przyjechała Ola. Całe dzieciństwo się nie lubiłyśmy, aż tu nagle przyszła na nasze ognisko i okazało się, że jednak mamy o czym ze sobą rozmawiać. I tak właśnie zyskałam nową przyjaciółkę :) Ta integracja nie miałaby wydaje mi się miejsca gdybyśmy nie robili tych ognisk :P Bo tak nam się to spodobało, że zrobiliśmy cztery pod rząd i jeszcze później było piąte ^^ Cudownie.

Nie napisałam wam wszystkiego o wyjeździe do Łeby...Ale chyba już tego nie zrobię. Ewentualnie może jakieś zdjęcia wstawię :P





Nawet nie wyobrażacie sobie jak mi ulżyło w tym momencie widząc, że zebrałam się i napisałam tego posta.! Bądź co bądź jest długaśny  ale mam nadzieję, że aż tak bardzo was nie zanudziłam :D

Dobranoc.! ♥
    xoxo

4 komentarze:

  1. Hahah napisałam to samo o szkole u siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa a nawet nie wiesz jak się ciesze ze Ci sie podobalo na tej imprezie :3 ♥ no niestety zaczął się koszmar :D cudownie długasny post , sliczne zdjęcia i w ogóle .. czekam na nastepny :) M.♥

    OdpowiedzUsuń

Wulgarne, niekulturalne i obraźliwe komentarze nie będą tolerowane. Czytam każdy komentarz.
:)